Na razie zajmę się sprawami wiary, religii. Może powinienem wcześniej, ale tak wyszło. Przemyślenia mam, teraz trzeba je przelać. Pytania o wiarę są bardzo ważne w procesie wychodzenia z uzależnienia, ale też ważne dla wszystkich ludzi szukających sensu życia.
Rozważania moje będą tu pobieżne - raczej taki zarys, szkic. I też może kontrowersyjne, ale ja zawsze jak już coś piszę czy mówię szczerze.
Jak wspomnałem w poście Frankl. z 20.02.2022 r.
Zacząlem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Autor odnosi się do zagadnień związanych z wiarą na początku książki, ale tym sprawom poświęcone są w zasadzie dwa ostatnie rozdziały, których jeszcze nie czytałem.
Ciekawe są rekolekcje ks. Węgrzyniaka na YouTube.
Jedne ze spotkań to - Po co i jak czytać Pismo Święte.
Właśnie wielu wskazuje, że warto czytać Ewangelię niezależnie od tego czy ktoś jest wierzący, czy nie
Wspominałem o tym w poście z 09.02.2022 Co dalej?
Do zagadnień wiary i Boga odwoływałem się też w wątku - Trochę filozofii.
i poście - Wolna wola, a fizyka kwantowa.
z 20.11.2019r.
Mój znajomy Terapeuta podpowiada, że jak na abstynencję nie pomaga terapia tradycyjna i nie pomaga na przykład logoterapia to pora zwrócić się do Boga, wiele nurtów dziejszej psychologii nie lekceważy znaczenia wiary w zdrowieniu. Niektórzy znajomi też to sugerują.
Anonimowi Alkoholicy często mówią -
- tylko Bóg i wiara mogą ci pomóc. W moim przypadku to guzik prawda. Kiedy pierwszy raz trzeźwiałem, a potem było 20 parę lat abstynencji to nie myślałem w żaden sposób o Bogu. Ktoś powie, że dlatego wróciłem do nałogu, bo nie było Boga. Też nieprawda, wróciłem, o czym pisałem, bo między innymi nie przestrzegałem podstawowych zaleceń.
Będę trochę złośliwy, mam to po Babce. Na mitingach AA często słyszę coś w tym stylu -
- Bóg mi pomógł i dlatego przestałem pić.
No dobrze, a czemu niektórym nie pomógł i umarli? Czy Bóg robi jakieś losowanie?
Podobnie jest z ciężką, prawie śmiertelną chorobą. Bóg naprzód sprowadza chorobę, a potem z niej wyciąga, ale tylko niektórych? Znowu losowanie.
A już w ogóle nie pojmuję ją dobry Bóg może sprowadzać takie coś jak Holokaust, czy teraz wojna na Ukrainie. Frankl widzi w tym jednak sens, jego wiara i wiara wielu innych ludzi jeszcze się umocniła po przeżyciu tych tragedii. Mi to się w głowie nie mieści. No właśnie, w głowie. Chcę pojąć rozumem coś, czego się nie da poznać w ten sposób.
Z drugiej strony - czy ilość tragedii się liczy? Dla pojedynczego człowieka, lub jeszcze gorzej dla małego człowieka, dziecka też tragedią będzie umieranie na nowotwór, czy na coś innego. Dla niego Świat się również kończy
Wierzę, że jest jakaś Siła Wyższa chociażby dlatego, że nie da się wytłumaczyć przyrody nauką, fizyką. Możemy poznać prawa nią rządzące, choć nie do końca, ale -
- Skąd się te prawa wzięły?
- Co było przed Wielkim Wybuchem?
- Czy są inne wszechświaty?
- Co jest poza wszechświatem?
- Czym jest MYŚL i DUSZA?
- Co zostanie, jak świat się skończy?
- Co to jest NIC?
- Czy jest nieskończoność, punkt, prosta?
Tu warto posłuchać wykładu - prof. Krzysztofa Meissnera Fizyka wiara. Na YouTube.
a także -
Dr Stanisław Bajtlik - Świat w ziarenku piasku. O nieskończoności wszechświata.
Może jest tak, że nauka jeszcze nie odkryła wszystkiego i jeszcze odkryje jak - odpukać Putin nie wykończy Świata. Chyba po Einsteinie mówiono, że to koniec nauki, nie ma nic więcej do odkrycia. A jednak - fizyka kwantowa, świat cząstek elementarnych. Wierzę jest mimo wszystko, że jest coś ponad. Rozmawiam sobie czasem z Bogiem, choć nie bardzo sobie Go wyobrażam.
Nie przekonuje mnie antropomorficzne przedstawianie Boga, ludzie stworzyli taki obraz na swoje podobieństwo, podobnie jak między innymi Grecy,
Rzymianie.
Msza święta mnie nudzi, chyba, że homilia jest interesująca. W ogóle nie przekonują mnie obrzędy ustanowione przez Kościół. Przypominają mi rytuały czarowników. Nie chcę tu obrazić niczyich uczuć. Poza tym na pewno ułatwiają zbliżenie do Boga, jakkolwiek kto go rozumie. Np. ślub, czy pogrzeb kościelny mają dużo więcej duchowości niż cywilne.
Celibat jest dla mnie chorym wynalazkiem, jest wbrew Naturze, prawom ustanowinym przez Boga. Niby ważne dla Kościoła jest, żeby księża się nie żenili, natomiast zachowanie abstynencji seksualnej nie jest już takie ważne. Badania wykazują, że ok. 60% księży ma stałe kochanki, czyli żyją w grzechu według nauk Kościoła, uprawiają seks pozamałżeński.
Zresztą Kościół jako instytucja nie jest konieczny do zbawienia, jeśli wierzę, że Bóg jest nieskończonym dobrem. Natomiast może być niezmiernie pomocny w zbiżeniu się do Siły Wyższej
Piszę - może być, ponieważ poprzez wypaczenie wiele osób, szczególnie w ostatnim czasie odchodzi od Kościoła.
Bóg, jeśli jest i jest nieskończenie milosierny przyjmie mnie, również Hitlera i Putina.
Kiedyś pewien chyba biskup, czy znajomy ksiądz powiedział, że jak się żyje według 10 przykazań to jest się wierzącym, no to ja w takim razie ogólnie jestem wierzącym człowiekiem, ale grzechów sporo. Teraz żal za grzechy, pokuta i stanę wtedy na nogi.
Są wypaczenia - biznesmen Rydzyk i w dużej części jego radio i telewizja, ukrywanie pedofilii /pedofilia zdarza się w różnych grupach społecznych, mi chodzi o zamiatanie pod dywan/.
Ale są też wspaniali księża i zakonnicy - o. Kolbe, ks. Tischner, o. Gurzyński, o. Boniecki /tu niektórzy mają wątpliwości, nie wiem dlaczego częściowo zawieszono go/.
Sam poznałem księży bardzo w porządku. Problem jest taki, że patologię są bardziej widziane i nagłaśniane, cicha, codzienna, mrówcza praca jest słabo widoczna. Tak bywa w wielu dziedzinach.
Oczywiście wrócę do lektury Frankla, może rozmowa z przybliży mi wiarę i Boga. Nie wiem, czy będę miał wystarczająco dużo czasu na wolności, na pisanie i czytanie, ale będę się bardzo starał, aby go znaleźć.



.jpg)
.png)


