sobota, 16 lipca 2022

 Wczoraj wyraźnie mi trochę oddało - nie wiem dlaczego.

Nie było idealnie ale tak mnie nie męczyło. Słaby tylko byłem bardzo. 


Ogoliłem się bo kolega maszynkę elektryczną pożyczył - wziąłem prysznic zjadłem obiad jest lepiej ale jeszcze nie było to, daleko do normalności - do Żony mógłbym dojechać, toby mi pomogło a na odwyk jakby spakowany jeszcze nie jakby była stancja to może - ale poprzednio w zimie też były nawroty depresji - jeszcze jakbym przestał myśleć o głupotach. 


Jakbym nie zasyfił strasznie tak stancji - może mógłbym wrócić, ale w tym stanie i tak za wcześnie by było.

Bardzo słaby bo - mało jadłem spałem byle jak 

Myślę że raczej za wcześnie na jakiekolwiek działania - nawet jakby teoretycznie Żona chciała przyjąć co nierealne - myślę, że trzeba koniecznie pobyć w szpitalu jakiś czas chociaż na psychiatrii jest byle jak. 


No i tak jak przewidywałem dzisiaj znowu gorzej. 


Całą noc mi się śniło, że wódkę kupowałem - kupiłem pół litra i chyba dwusetkę - szukałem jeszcze setki czystej, ale w żadnym sklepie nie było 

Myślałem jak ja to wypiję bo jestem na odtruciu. 


Źle spałem - rano żołądek ćmi czekolady się na jadłem wieczorem

Źle się czuję - trochę telepie

Wczoraj było dużo lepiej tylko słaby byłem nie mogłem znowu zasnąć- myślałem. Nie wiem czy dojdę do siebie. 


Cały czas użalam się nad sobą - nie umiem zbudować konstruktywnej myśli.

Ale przecież stało się i się nie odstanie. 


Moja znajoma Dr psychiatra I kolega - też mówią, że rozpamiętywanie nic nie daje. Dr mówi - trzeba wg niej myśleć, że czuję się dobrze mimo, że jest źle - nie wiem jak to zrobić. 


Czytałem i będę dalej próbować jak dam radę Frankla. Dużo piszę o cierpieniu i sensie w cierpieniu. Ja nie umiem tego znaleźć. Może dlatego, że cierpienie jest z mojej winy, głupoty.

Nie mogę usnąć - co zamknę oczy myślę o głupotach. 


A przecież jak się nie zabijać - to szpital i chyba schronisko. Później może znowu praca.

Tylko nie wiem czy dojdę trochę do siebie, teraz w to wątpię, za dużo się stało.

Może to głupie - ale jakbym wygrał w lotto lub lepiej - jakby Żona mnie przyjęła na jakiś czas toby mi dużo szybciej przeszło. 


Nawet jakby przyszło wyjść nie mam w czym. Mam tylko spodnie I koszulkę, wszystko w piwnicy. 


Nie mam siły płakać. To głupie płakać i użalać się, ale teraz nie umiem inaczej.

Nie wiem do końca dlaczego tak się stało. W maju i na początku czerwca czułem się już bardzo dobrze, nie myślałem ani razu o piciu. 


Jak tylko gorzej się poczułem od razu się napiłem zamiast pójść do lekarza. A że naprzód nie było konsekwencji to próbowałem dalej. Jak za trzecim razem obudziłem się pijany to już przestałem myśleć całkiem i wielki ciąg, a można było wtedy zadzwonić po karetkę, bo już sam nie miałem siły i się odtruć. 


Nie mogę, nie radzę sobie kompletnie. Najgorsze też to, że nie mogę nic robić - czytać, pisać, oglądać. 


Nie dali mi już większej dawki ketrylu na noc a on podobno działa - będzie ciężko. Boże...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz