Na wstępie przypomnę sposób który wykorzystując można według logoterapii stworzonej przez Frankla o którym pisałem – Senswedług Frankla można poczuć się szczęśliwym:
- poprzez twórczą pracę lub działanie ;
- poprzez doświadczanie czegoś lub kontakt z innym człowiekiem;
- poprzez to, jak znosimy nieuniknione cierpienie.
Po pierwsze –
O sensie miłości na wstępie Frankl pisze tak – Miłość to jedyna na droga, aby w pełni ogarnąć pełnię jestestwa drugiego człowieka. Nikt nie zdoła całkowicie uświadomić sobie istoty swego bliźniego, o ile go nie pokocha /s. 98/.
Ja to zdanie, które rozumiem w następujący sposób. Trudno kochać każdego jeśli rozumiem przez to uczucie taką miłość jak na przykład do żony, czy kochanki. Rozumiem pojęcie miłości bardziej ogólnie, po platońsku trochę – jako akceptację, empatię, pewną bliskość, poczucie wspólnoty z możliwie każdym spotkanym człowiekiem. Zacząłem głębiej zaznawać tak rozumianą miłość bliźniego po udziale w szkoleniu pod nazwą - Program Rozwoju Osobistego w Centrum Edukacji i Psychoedukacji Instytutu Psychologii Zdrowia P.T.P. w Warszawie. 220 godzin treningu intra- i interpersonalnego i terapeutycznego będącego podstawowym przygotowaniem pracy z ludźmi. Uczestnikami były osoby uzależnione, współuzależnione, dorosłe dzieci alkoholików – osoby z różnych bajek, różnych środowisk, z rożnym wykształceniem. Trochę na zasadzie psychoanalizy poznawaliśmy swoje i współuczestników dzieje życia, uwarunkowania, które doprowadziły nas TU.
Teraz jak rozmawiam z osobą, której się w życiu nie powiodło widzę w niej małe dziecko, którym kiedyś była i miała marzenia, a nie np. przegranego alkoholika.
W wielu terapiach mówi się – żyjesz dla siebie, przez co chyba rozumieją – żyj swoim życiem. Ja się z tym nie zgadzam, może źle rozumiem zalecenia terapeutów. Golę się przecież dla siebie, ale też dla żony, kolegów z pracy przechodniów. Jeśli podjąłem studia aby zdobyć zawód to nie tylko dla siebie, ale też dla rodziny. Inna sprawa, że na mało to się zdało lepiej było się nauczyć angielskiego bo dzisiaj wszędzie potrzebny, niby nic straconego pomimo wieku. Taka nauka też może nadać sens życiu, na przykład ułatwi kontakt z ludźmi i pomoże lepiej poznać świat.
Przez te trzeźwe lata w ogromnej mierze sens mojemu życiu nadawała miłość do Żony i Córki. Teraz to widzę wyraźnie. Nie zawsze byłem idealnym mężem i ojcem, ale myślę i wiele osób to potwierdza, że w sumie byłem całkiem OK. Córce poświęciłem bardzo dużo uwagi i czasu, który uważam za dobrze wykorzystany. Organizowałem zabawy, chodziłem i jeździłem pod miasto na wycieczki, podsunąłem pomysł że może uczyć się hiszpańskiego potem skończyła iberystykę, pomagałem w lekcjach. Żona sprawowała funkcje głównie socjalno-opiekuńcze, ale nie tylko. Uczestniczyła razem ze mną we wsparciu w rozwoju Córki, jak to niby mądrze powiedzieć, na przykład mocno wspieraliśmy zamiłowanie Córki do tańca. Razem z Córką objechaliśmy pół Europy pojazdem marki Seicento, ale to zupełnie inny temat do wątku Moje dzieje.
Żonę pomimo że mnie odrzuciła, formalnie jesteśmy po rozwodzie /ja traktuję go jak papierek/, nadal kocham. Nie mogę się dziwić że ma mnie dosyć po tym co jej zrobiłem przez ostatnie lata. Mam trochę pretensje że za późno mnie kopnęła, terapeuci mówią, że to pijane myślenie. Córce też się nie dziwię, że ponad trzy lata nie chce utrzymywać ze mną kontaktu.
Mam nadzieją, że da się jeszcze mimo wszystko kontakty odbudować. Może łudzę się nadzieją na odzyskanie uczuć Żony, ale trudno mi o niej zapomnieć. Jest to niebezpieczna nadzieja ponieważ w razie niepowodzenia utracę dużą część sensu życia, ale na razi tak jest i nic na to nie poradzę.
Zbudowanie nowego życia będzie bardzo trudne ponieważ jest to już trzecia próba w ciągu ostatnich dwóch lat. Staram się zmobilizować, ale jak pisałem ciężko mi to idzie.
Podobnie lecz inaczej sens nadają mi kontakty z przyjaciółmi, niestety jeden z nich rok starszy ode mnie umarł ponad rok temu. Z drugim utrzymujemy fajne kontakty. Chce jeszcze ze mną rozmawiać choć myślę wiele razy go zawiodłem, a on dużo razy mi pomagał też w dużej mierze finansowo, ale i psychicznie. W ogóle spotkania z ludźmi, wymiana poglądów to budująca rzecz.
Po drugie –
Niby to oczywiste ale dla mnie trochę odkrywcze punkt – 2. poprzez doświadczanie czegoś.
Banalnym będzie stwierdzenie że obcowanie z przyrodą wyzwala Pogodę Ducha. Jest jednak prawda. Wiele duchowych przeżyć dostarczały mi wycieczki po pięknej okolicy mojego miasteczka, w którym długo mieszkałem, zakola rzeki, odwiedziny w pobliskim rezerwacie z pierwotną przyrodą. Także zagranicą – przejazd przez piękną Rumunii od Oradeiw kierunku Bukaresztu, zakątki Paryża i wiele wiele innych miejsc.
![]() |
| Źródło - pixabay.com. |
Podobnie jest z muzyką – Andrzej Poniedzielski, Grechuta, Queen i wiele wiele innych. Tak też z filmami – Lot nad kukułczym gniazdem, Titanic, komedie z Lesli Nilsenem /może łzawy, ale fajnie zrobiony i wiele wiele innych. Wymieniłem tylko parę przykładów, jakbym się głębiej zastanowił mógłbym utworzyć długą listę, może przy okazji to uczynię.
Mając takie doznania – patrząc, słuchając, oglądając – wiem że żyję I, alive jak śpiewa Celine Dion I'm Alive /ja żyję/.
Następnie będzie o sensie w cierpieniu – tego na razie zupełnie nie rozumiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz