niedziela, 8 marca 2020

Trudna diagnoza.


Diagnoza jest trudna dla obu stron osoby pijącej nadmiernie i pomagacza. Jest trudna w diagnozowaniu i innych chorób. Nie dlatego, że są kłopoty w określeniu choroby ale trudne bywa zarówno przekazanie informacji zainteresowanemu, jak i pomagaczowi. Przykładem mogą być choroby nowotworowe. Dla alkoholika wiadomość, że wysoce niewskazane dla niego jest niepicie alkoholu do końca życia jest często wiadomością straszną. Odebranie mu przyjaciela – alkoholu jest prawie porównywalne do zabraniu matce dziecka. Może to się wydać niezrozumiałe dla osób postronnych, ale niestety tak bywa.

Źródło - pixabay.com




Jak pisałem we wstępie do tego wątku tematem tej pracy są różne aspekty radzenia sobie z problemami alkoholowymi i dlatego nie chciałbym rozpisywać się na takie tematy jak definiowanie i diagnozowanie alkoholizmu czy też źródła i przyczyny. Bardzo wiele informacji, materiałów dotyczących tej tematyki jest w książkach, internecie, programach radiowych i telewizyjnych. Jednak trudno by było mówić o radzeniu sobie z problemem bez poznania go, więc jednak będę musiał trochę o tych sprawach opowiedzieć uwzględniając głównie te rzeczy, które według mnie są najistotniejsze dla zrozumienia problemu. Pisząc o nich, będę starał się ujmować w taki sposób, żeby były przydatne do realizacji naszych celów, będę wskazywać jak wiedzę o nich można wykorzystać na każdym etapie radzeniu sobie z problemami alkoholowymi. Nie napiszę o wszystkich, ponieważ niemożliwym jest pomieszczenie całości wiedzy z tej dziedziny w tak krótkiej pracy, nie jest też celem podawanie wszystkich i absolutnie jedynych i słusznych rozwiązań.
Celem jej jest natomiast:
  • zaproponowanie dróg wyjścia, sposobów rozwiązania problemów;
  • zachęcenie czytelnika do samodzielnych poszukiwań.

Trzeba w tym miejscu uczciwie powiedzieć zainteresowanym o tym, iż pomimo tego, że zjawisko alkoholizmu jest znane od dość dawna i opracowane są sposoby terapii, trzeba przyznać, że jest coraz wyższa, zainteresowani na wcześniejszym etapie choroby zwracają się po pomoc wcześniej niż dawniej to jest jeszcze skuteczność jest według mnie stosunkowo mała i myślę, że wskazane jest dalsze doskonalenie metod postępowania, oczywiście piszę tak z całym szacunkiem dla pomagaczy.

Wyjaśnię w tym miejscu, co rozumiem przez określenie – pomagacz– które pozwalam sobie używać otóż mam na myśli wszystkie osoby, które uczestniczą w procesie zdrowienia osoby uzależnianej – bliskich, terapeutów, lekarzy, pracowników wszelakich służb mających styczność z uzależnionym, a także przyjaciół, uczestników ruchu AA itp.


Prawie każdy w jakimś okresie życia stawia sobie pytanie:
– Czy sposób, w jaki piję alkohol jest normą czy już poza nią wykracza?
Część ludzi, gdy odpowie sobie na poprzednie pytanie, że normą nie jest, zadaje sobie następne pytanie:
– Czy to jest nadużywanie, czy może jakaś choroba?
Takie same pytania stawiają sobie też pomacze.

Pijący na przykład w pewnym momencie zauważają, że ich koledzy piją inaczej, umieją odejść od stolika w trakcie picia, nie mają parodniowych ciągów. Inni sami dostrzegają, że stali się alkoholikami i przychodzą, aby z nimi coś zrobić, bo już nie mają siły tak dalej żyć. Zwiększyła się wśród społeczeństwa świadomość istnienia choroby alkoholowej, jest dużo informacji na jej temat i coraz częściej zdarzają się takie wypadki. Ale uwaga, świadomość istnienia u alkoholika choroby alkoholowej wcale mu nie musi mu przeszkadzać w dalszym piciu. Ja uświadomiłem sobie, ze jestem uzależniony od alkoholu w wieku 20 lat co nie przeszkadzało mi dalej pic z przerwami prawie do trzydziestki.

Inni, kiedy doświadczają złych skutków picia na przykład ulęgają zatruciu alkoholem lub grozi im zwolnienie dyscyplinarne za picie w pracy zgłaszają się po pomoc z oczekiwaniem, aby nauczyć ich pić w sposób nieszkodliwy. Jednak część z tych osób, które odpowiedziały sobie twierdząco na te pytania lub nigdy ich sobie nie zadawały nie zgłasza się po pomoc, niektórzy nie zgłoszą się nigdy, lecz często zgłaszają się ich matki, mężowie czy żony.

Spróbuję się teraz bliżej przyjrzeć diagnozowaniu, trochę to wszystko wyjaśnić. W tym miejscu, jak zresztą jeszcze wiele razy będę podkreślał fakt, że lektura książek, rozwiązywanie różnych testów czy też konsultacje przez internet nie zastąpią wizyty u specjalisty. Jak mamy grypę idziemy do lekarza, choć oczywiście wstępnie często sami się diagnozujemy, ale lekarz stwierdza ostatecznie czy to grypa czy zwykłe przeziębienie. My jednak dalej, pomimo tej diagnozy możemy uznać, że mamy grypę lub możemy uznać, że jej nie mamy lub uznać chorobę, a nie zaakceptować zaproponowanego sposobu leczenia i nie stosować go narażając się na powikłania i śmierć.

Diagnozę choroby dobrze by było postawić z udziałem specjalisty. Pisząc tę słowa zastanawiałem się czasami czy nie przyczyniam się do tego, że ktoś zrezygnuje z wizyty u specjalisty, uzna, że już wszystko wie, ale z drugiej strony mam nadzieję, iż jej lektura może stać się właśnie zachętą do takiej wizyty. Taka wizyta często nie jest łatwa i może ta praca pozwoli komuś na oswojenie sięz problemem, poza tym jeszcze nie wszędzie w Polsce łatwo jest znaleźć specjalistę. Czasami kobieta mieszkająca na dalekiej wsi, której mąż pije jest tak uwiązanaprzy gospodarstwie, mężu i dzieciach, że czytanie gdzieś ukradkiem książek na te tematy jest prawie jedyną metodą, którą może, czy umie zastosować, przynajmniej doraźnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz