poniedziałek, 13 maja 2019

Wiara religia Kościół


W międzyczasie wpadła mi w ręce, a w zasadzie do smartfona pozycja – Bóg urojony Richarda Dawkinsona. 
 

Wzbudziła ona wiele kontrowersji podobnie jak inne jego dzieło – Samolubny gen. Niektórzy uważają, że może być ona niebezpieczna dla niektórych osób, zapewne mają na myśli ludzi wychodzących z uzależnień oraz będących w kryzysie psychicznym. Może i może zburzyć niektórym widzenie Boga, ale celem zdrowienia jest nauka samodzielnego myślenia. I Dawkinson i terapeuci mogą się mylić.

czwartek, 9 maja 2019

Zasoby.

Jak wspomniałem poprzednio będzie o moich dalszych poszukiwaniach. Natknąłem się w nich na cykl – Historia bez cenzury. Narratorem w nim jest taki fajny gość Wojtek Drewniak. Pokazuje on historię, która jest pomijana w szkole, nie bardzo upowszechniana, niezwykła lub po prostu zapomniana. 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Moje poszukiwania.


Jak wskazuję w tytule są to MOJE POSZUKIWANIA, zastanawiam się – PO CO? , nie chcę nikomu nic narzucać, to nie są porady, ale jak komuś coś pasuje z moich przemyśleń to PROSZĘ śmiało KORZYSTAĆ.



Już od dawna nie oglądam telewizji bo –
  • niekończące się reklamy w trakcie programu, filmu
  • tam gdzie nie ma reklam w trakcie filmu telewizja nie taka
  • w płatnych jest mało reklam ale...
  • no i przede wszystkim muszę oglądać program wtedy, kiedy chce stacja – chyba że mam sprzęt do nagrywania i nie zapomnę go nastawić.

Jak filmy, a mało oglądam to internet – CDA albo YouTube. Kiedyś lubiłem czytać ale teraz mało, jak już z to w pdf, bo albo nie miałem dostępu do biblioteki, albo mi się nie chciało iść do biblioteki, wolę jednak czytać papierowe.

Wcześniej myślałem, jak niektórzy, że na YouTube jest tylko muzyka i nie zawsze mądre filmiki. Przekonałem się, może za późno, wcześniej nie miałem czasu bo naprzód sporo pracowałem i zajęcia domowe, przedostatnio piłem. Piszę – przedostatnio, ponieważ miałem roczną przerwę w piciu. Ile miałem lat zmarnowanych powrotem do picia nie chce mi się liczyć no i granica jest płynna. Na początku zażywałem krople wg zaleceń, choć nie powinienem, a potem wiadomo – pisałem. Uśpiło mnie też to, że wcześniej bardzo sporadycznie, raz na parę miesięcy brałem krople żołądkowe, które mają dużo spirytusu, przy kłopotach z żołądkiem i nie odczuwałem żadnych objawów ubocznych. Natomiast kiedyś przepisano mi syrop na kaszel, który miał smak taniego wina marki Atut. Nie zawierał alkoholu, ale nie mogłem go zażywać, ponieważ wzbudzał we mnie niezdrowe emocje. Ale o tym już pisałem. Powtarzam się – owszem, ale po lekturze Carnegi Dale'a o którym pisałem poprzednio – Przerwa i długi /jemu to się zdarza/ uznałem że ma to uzasadnienie.
Po pierwsze – utrwalam, podkreślam rzecz istotną – tu Czytelnik może powiedzieć, ze przynudzam jak niektórzy na mitingach AA.
Po drugie – istotniejsze – przy którymś powtórzeniu, naświetleniu problemu z innej strony w innym kontekście można odkryć coś nowego, co się wcześniej mi nie skojarzyło.


Wracam to wątku. Na początku na YouTube oprócz muzyki i różnych różności natknąłem się na ciekawy cykl eventów TEDx Talks. Co to jest event tego tak do końca nie wie nikt. Tutaj mam cykl spotkań podczas których wygłaszane są około piętnastominutowe wykłady, wystąpienia, przesłania? Przeważa tematyka związana z motywowaniem do samodoskonalenia, rozwoju ale także jest o skutecznych metodach nauki, zjawiskach społecznych, badaniach naukowych itd. Wiele jest bardzo budujących – Walkiewicz, ale jest też trochę ściemy. Na przykład człowiek opowiada, że mieszka w lecie w Polsce a zimą w ciepłych krajach. Stać go na to bo nakupił mieszkań i żyje z wynajmu. Sugeruje, że inni też mogą robić podobnie, tylko nie wolno brać kredytu, a za co kupić pierwsze mieszkania? Znaczy można, jak się jest dyrektorem banku, prezesem spółki z nadania słusznej partii. Owszem, zdążają się, którzy dzięki pracy, odwadze, oryginalnym pomysłom szybko dochodzą do dużych pieniędzy. Czy każdy tak może? Albo taki pozer jak Łukasz Jakóbiak z Lublina, którego nawiasem mówiąc później go rozszyfrowano.


Screen / skrin / z YouTube.


Niebawem dalsze poszukiwania /lub dalsze błądzenie, jak ktoś może uznać/.




Moje poszukiwania.


Jak wskazuję w tytule są to MOJE POSZUKIWANIA, zastanawiam się – PO CO? , nie chcę nikomu nic narzucać, to nie są porady, ale jak komuś coś pasuje z moich przemyśleń to PROSZĘ śmiało KORZYSTAĆ.

sobota, 27 kwietnia 2019

Przerwa i długi.


Na początku zwrócę tylko uwagę że postanowiłem zmienić prowokacyjny tytuł wątku – DA SIE, czym chciałem zwrócić uwagę na potrzebę jako takiej poprawności językowej, sam nie zawsze przestrzegam na właściwy – DA SIĘ.
Jak zwykle przerwa – częściowo były powody – 

 
  • Mój Urząd skarbowy dopomina się o swoje i trzeba było szukać rozwiązań. Niby ma prawo. Nie wydatkowałem całej kwoty ze sprzedaży darowanego mi domu na cele mieszkaniowe. Bez obciążeń podatkowych mogłem sprzedać po upływie pięciu lat od darowania mi nieruchomości przez Mamę. Według mnie jest to chory przepis. Dom i nieruchomość na której jest on położony, zaistniały dzięki pracy i dochodom, które już raz zostały opodatkowane, najbliższej rodziny a także ja i Żona włożyliśmy dużo pracy i pieniędzy. Można by powiedzieć, że nakładanie na mnie podatku od sprzedaży prowadzi w zasadzie do jakby – podwójnego opodatkowania, co za tym idzie chyba narusza istotę prawa własności i poza tym. Powstanie tego podatku można ocenić jako niezgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej. Zwróciłem na to uwagę w piśmie skierowanym do Rzecznika Prawa Obywatelskich które wysłałem za pomocą https://serwis.epuap.gov.pl /podpis profilem zaufanym/. Na razie nie mam żadnej odpowiedzi.
Przede wszystkim nielogicznym wydaje mi się, że gdyby to Mam sprzedała nieruchomość i podarowała mi pieniądze nie było by podatku gdyż – w przypadku 0 /tzw. zerowej grupy podatkowej wszystkie darowizny pieniężne, bez względu na ich wartość, mogą są zwolnione z opodatkowania. Rozpisałem się trochę na ten temat, można by jeszcze więcej, ponieważ rożnego rodzaju długi są częstym skutkiem uzależnienia i zdrowienie to w niektórych przypadkach w dużej części walka z długami. Zapewne szczególnie w przypadku hazardu.
Jeśli ktoś ma tego rodzaju problemy to gorąco polecam lekturę – Poradnik dla zadłużonych: jak uwolnić się od długów?. Autor Krzysztof Oppenheim proponuje Ci rozwiązania za pomocą których możesz, Drogi Czytelniku, odzyskać spokój Ducha.
aby przywrócić Ci spokój Ducha.


Foto - Ja

  • Inne powody to znowu przeprowadzka, trochę lekarze i inne sprawy organizacyjne.

  • Poza tym lenistwo . Jakoś na wiosnę trochę mi się nie chce. Czuję się odrobinę wypalony. Niby wszystko idzie powoli odpukać do przodu ale ma wrażenie, że za wolno. No i każdy dzień to taki Dzień Świstaka. Jedzenie, robienie jedzenia, praca, załatwienia itp.

Jeśli już mowa o Pogodzie Ducha to muszę wspomnieć o tym co mi ostatnio bardzo pomogło. Wymaga to większego komentarza, w tej chwili będzie krótko.

Natknąłem się na YouTube na pozycję w której lektor bardzo fajnie czyta książkę Jak przestać się martwić i zacząć żyć autor – Dale Carnegie. No i co tu dużo mówić, zafascynowała mnie ona i pomogła spojrzeć na moje życie z zupełnie innej strony. Nie chwaląc się wiele obserwacji zawartych w tej pozycji sam już wcześniej poczyniłem i zastosowałem w praktyce. Cholernie mi pomogła – myślę że prawie każdemu może się przydać – niby oczywiste sprawy ale często nieuświadamiane. Nie ma tam żadnych cudów, ani rewolucyjnych pomysłów.
Zalety – nie jest naukowa, ani też hurra-motywująca, nie mówi, że jak zechcesz to polecisz na Księżyc /chociaż nigdy nic nie wiadomo/. Są przykłady z życia sławnych i zwyczajnych ludzi, a także samego autora.
Dwa słowa o czym –
  • Nie ma już wczoraj, jutra jeszcze nie ma, jest dzisiaj. Nie warto, choć to trudne przeżywać wczorajsze niepowodzenia, a także się nie opłaca martwić na zapas przyszłością;
  • Odpoczywać dobrze jest nim się całkiem wykończę pracą. Serce takie sprawne bo pracuje tylko jedną trzecią doby;
  • Nuda wykańcza i w pracy i w domu;
  • i tym podobne rzeczy.
Jeszcze raz polecam.

Przerwa i długi.


Na początku zwrócę tylko uwagę że postanowiłem zmienić prowokacyjny tytuł wątku – DA SIE, czym chciałem zwrócić uwagę na potrzebę jako takiej poprawności językowej, sam nie zawsze przestrzegam na właściwy – DA SIĘ.
Jak zwykle przerwa – częściowo były powody – 

poniedziałek, 4 marca 2019

Znowu pytania.


Opowiem teraz trochę o tym jak ja zapycham dziurę a ładniej – uzupełniam deficyty w moim JA, które powstały w okresie picia. Ale też przed nawrotem picia powstało trochę niedoborów, to między innymi było bardzo przyczyną nawrotu, ale bardzo pośrednią.
W zasadzie ten wątek powinien przynależeć do cyklu – DA SIE, ale jakoś te dociekania do szukania sensu w cyklu – PO CO. Zapewne pewne myśli się powtórzą, ale ciągle dostrzegam nowe elementy układanki.



Jak wypominałem w poście Zaczynamy odpowiadać – trzeba mieć przede wszystkim pieniądze. Zarobić, ale niekoniecznie – np. bogata żona lub tatuś, emerytura najlepiej mundurowa. Mieć gdzie mieszkać, co jeść, trochę relaksu, odpoczynku – to zresztą wszystko pieniądze., słowem podstawa. To na razie odpukać w większości dobyłem, pewne minimum. Sądzę jednak, że wbrew pozorom później większym problemem może stać się próba odpowiedzi na pytania o charakterze trochę, a nawet bardziej filozoficznym –
  • Po co żyję?
  • Jak być szczęśliwym?
  • Jaka będzie moja przyszłość?
  • A jaka Świata?
  • Co mogę jeszcze dla siebie i innych zrobić?
  • Itp. itd.

Osoby głęboko wierzące mają łatwiej, choć też zapewne miewają wątpliwości.
Inni mówią – żyję i nie piję dla żony, dzieci, rodziców. Niektórzy terapeuci mówią – robisz to dla siebie. A guzik prawda
  • Golę się przede wszystkim dla siebie, ale też dla żony, córki, sąsiadów, przechodniów.

Takie pytania są szczególnie kiedy –
- dużo lat straconych, a wiek dojrzały
  • po przerwaniu długiej abstynencji
  • albo po bardzo dużych stratach – rodzina, więzienie, zdrowie, środki do przeżycia np hazard

Wtedy –
  • już za późno, nie warto
  • po co to wszystko
  • wszystko stracone, spierd.....
Takie pytania pojawiają się również często u osób nieuzależnionych, starszych, na emeryturze, co nie znaczy, że nie stawia sobie ich młodzież. Proponowałem w poprzednim poście przeczytanie artykułu na ten temat. Jak nie spróbujemy odpowiedzieć to wiadomo – depresja i inne nieprzyjemności.

żródło - pixbay

Może łatwiej odpowiedzi szukać młodszym, oni mogą mieć problemy – typu jak wytrzymać bez picia do końca życia – jak tu żyć, jak żyć...
Powtarzam po raz kolejny – bez tych poszukiwań nie ma większych szans,
i dlatego warto szukać, dlatego też zajmuję się w osobnym wątku sferą duchową. Łączy się ona wg mnie z emocjami, choć to nie to samo, jak też z tzw inteligencją emocjonalną, o niej kiedy indziej. Oczywiście sztucznym jest podział na ciało, emocje, rozum i ducha.
Jak ciało głodne to emocje przyćmiewają rozum i na duchowe przeżycia małe, patrz → HALT. Jak się zakocham to nie mam apetytu, albo za duży, jak jestem mocny duchem to łatwiej mi z emocjami, niektórzy mędrcy duchowi mogą podobno długo nie jeść , podobno Ojciec Kolbe pomimo długiego cierpienia przed śmiercią głodową, wspierał towarzyszy niedoli, z piwnicy słychać było odgłosy pieśni religijnych. Dzisiaj oglądałem wywiad z ks. prof. Hellerem. Było pytanie skąd u niego taki spokój, opanowanie, dla mnie jasne – silny duchem.

W zdrowym ciele zdrowy duch!

Niby to wszystko wiem, a zdarza mi się zapominać i nie stosować – ale się staram.

W ogóle większość ludzi zastanawia się nad takimi zagadnieniami i nie zależy to od wykształcenia, pozycji społecznej, wieku /chociaż chyba mężczyźni częściej filozofują/.
Może tzw. inteligenci inaczej wyrażają owoce swoich przemyśleń, ale niekoniecznie mądrzej
O swoich pomysłach następnym razem.




Znowu pytania.


Opowiem teraz trochę o tym jak ja zapycham dziurę a ładniej – uzupełniam deficyty w moim JA, które powstały w okresie picia. Ale też przed nawrotem picia powstało trochę niedoborów, to między innymi było bardzo przyczyną nawrotu, ale bardzo pośrednią.
W zasadzie ten wątek powinien przynależeć do cyklu – DA SIE, ale jakoś te dociekania do szukania sensu w cyklu – PO CO. Zapewne pewne myśli się powtórzą, ale ciągle dostrzegam nowe elementy układanki.

niedziela, 3 marca 2019

Dopisek do dziury.


Wrócę jeszcze na chwilę do poprzedniego posta Łatanie dziury bo zauważyłem jedną nieścisłość otóż pisałem – 
 
W życiu człowieka powstają jakieś dziury i kolo życia nie toczy się gładko wtedy –

    • albo rozwiązuję problem w konstruktywny sposób
    • albo piję , biorę, gram lub popełniam samobójstwo.



Trzeciej drogi nie ma.

  • Czemu?
  • Bo żeby samochód dobrze jechał koła muszą być okrągłe, choć da się trochę pojechać na obręczach.
Właśnie jest taka jakby trzecia droga – można pić – odtruwać się, leczyć się, AA – nawrót i nawrót picia – odtruwać się, leczyć się, AA – nawrót i nawrót picia – odtruwać się, leczyć się, AA – nawrót i nawrót picia i tak stosunkowo długi czas.
  • No przecież robię co w mojej mocy, ale to taka choroba. Gorsza jak rak – jak mawiał mój znajomy alkoholik z dużym stażem.



  Obok– lokal na wolnym powietrzu 
/foto - Tadeusz O.














A też czasem osoba uzależnione zapomina po co pije /w jej przynajmniej mniemaniu/ bierze, gra. Fajnie opisuje to de Saint-Exupéry, Który przytoczyłem w mojej pracy –

Istotę choroby bardzo dobrze oddaje wielokrotnie cytat z książki, której autorem jest Antoine de Saint-Exupéry Mały Książę. Mały Książę podczas swojej wędrówki na jednej z planet spotkał Opoja i zapytał go, dlaczego pije.
„ – Żeby zapomnieć – odrzekł Opój.
– O czym zapomnieć? – wypytywał Mały Książę zdjęty litością.
– Żeby zapomnieć, że mi wstyd – wyznał Opój spuszczając głowę.
– A czego się wstydzisz? – zaciekawił się Mały Książę, który chciał przyjść mu z pomocą.
– Wstydzę się, że piję – zakończył rozmowę Opój i ostatecznie zapadł w milczenie.”/de Saint-Exupéry 2000, s. 34, 35/.
W tym miejscu Mały Książę poczuł się bezradny. My, wierzę w to, nie ulegniemy poczuciu bezradności i weźmiemy się za rozwiązywanie problemu.

A jeszcze à propos sensu ciekawy artykuł w Wyborczej – Prof.Michał Głowiński: Nie całkiem zramolałem, bo mnie się chce wpaskudną pogodę chodzić wieczorem do filharmonii. – dotyczy głównie poszukiwania sensu w starości, ale zasad podobna.

I raport ze spożycia – czyli jakby gorzej? Czy pije więcej osób, ale kulturalniej, ale chyba nie małpki. Może stres powszechny?


Dopisek do dziury.


Wrócę jeszcze na chwilę do poprzedniego posta Łatanie dziury bo zauważyłem jedną nieścisłość otóż pisałem – 
 
W życiu człowieka powstają jakieś dziury i kolo życia nie toczy się gładko wtedy –

    • albo rozwiązuję problem w konstruktywny sposób
    • albo piję , biorę, gram lub popełniam samobójstwo.

niedziela, 24 lutego 2019

Łatanie dziury


Naturalnym jest że gdy dorastałem, a szczególnie w wieku dojrzewania intensywnie szukałem wraz z rówieśnikami odpowiedzi na pytania dotyczące istoty bytu mówiąc kwieciście sensu świata, istnienia Boga. Opowiadaliśmy sobie też o wspaniałych planach na przyszłość.

Czytaliśmy Faulknera, Steinbeck – próbowali czytać Prousta, Joyce`a. Ja osobiście lubiłem Balzaka, chociaż to inna bajka. Słuchali Queen, Pink Floyd, The Doors.




Tak nawiasem w terazmuzyka.plczytamy

Piosenki Pink Floyd, Queen i The Doors mogą pomóc uratować życie

Pracownicy nowojorskiego szpitala prezbiteriańskiego stworzyli playlistę piosenek, przy których najlepiej wykonuje się resuscytację krążeniowo-oddechową.



Czyli jak wiadomo muzyka może wspomagać leczenie – trzeźwienie też. Jaka najbardziej Wam pomaga?





Źródło - pixabay.com




Wracając – oczywiście tym przeważnie nocnym rozmowom filozoficzno-artystycznym towarzyszył alkohol. Dla niektórych był to przejściowy moment rozwojowy, dla innych początek drogi do uzależnienia. Narkotyki były wtedy używane w śladowych ilościach, raczej przez osoby związane ze środowiskiem lekarskim. Na czarnym rynku były bardzo drogie, a przez to niedostępne Częściej środki przeciwbólowe np. Dolargan /opioidowy lek przeciwbólowy/ lub leki psychotropowe. Tak zwany kompotlub polska heroina została dopiero wynaleziona. Wspominam w tej chwili okres II połowy lat siedemdziesiątych.



Oczywiście nie zawsze były takie mądre dyskusje – przeważnie w sobotę picie i dyskoteka. Jednemu koledze tzw. pryta /tanie niby wino inaczej patyk, bełt/ często wracała, ale dzięki wytrwałej pracy nad sobą i wsparciu kolegów przestał /zwracać nie pić/.



Zapewne nie każdy czytywał taką literaturę, ale myślę, że większość – pytała o SENS, bardzo często właśnie bedąc pod wpływem.



  • Dlaczego się zatrzymuję na tym wątku?
  • Jest on dla mnie bardzo istotny ponieważ jak piszę w swojej pracy dyplomowej –



W latach sześćdziesiątych zaproponowano teorię, według której człowiek posiada wrodzoną potrzebę poszukiwania odmiennych stanów świadomości. Realizuje ją na przykład poprzez medytację i jogę, lub poprzez używanie narkotyków i właśnie alkoholu./pr.dypl s. 56 – będę używał skrótów przy cytatach z pracy dyplomowanej – pr.dypl, z pracy magisterskiej – pr.mgr/.

Ta teoria jest mi bardzo bliska, nudno by było żyć cały czas w szarości dnia. Piękne przeżycie /miłość/, krajobraz, muzyka, odkrycie czegoś to zaspokaja moje potrzeby i nie potrzeba pić alkoholu. Ludzie nieuzależnieni czasami uważają, że picie alkoholu przyćmiewa im dotykanie piękna życia, ale znowu niektórzy artyści bez używek nie mogą tworzyć. Nie słyszałem jednak żeby uwspółcześni fizycy, którzy sięgają granic poznania potrzebowali dopalaczy, a może się mylę



Nie wnikając już w naukowe dywagacje można jeszcze stwierdzić że ludzie piją bo –

  • się zdenerwowali, emocje buzują;
  • szef głupi;
  • rodzina nie taka jakaś;
  • koledzy zapraszają;
  • itp. itd.



I teraz – ogólnie myślę tak –

Rys. 3. Schemat powstawania niedostatków w funkcjonowaniu człowieka /pr.dypl s. 24/


  




















W życiu człowieka powstają jakieś dziury i kolo życia nie toczy się gładko wtedy –


    • albo rozwiązuję problem w konstruktywny sposób

    • albo piję , biorę, gram lub popełniam samobójstwo.



Trzeciej drogi nie ma.

  • Czemu?
  • Bo żeby samochód dobrze jechał koła muszą być okrągłe, choć da się trochę pojechać na obręczach.



Sprawa jest prosta – w dużej mierze ten ubytek deficyt wypełniałem piciem alkoholu i co teraz jak przestałem pić? Muszę go wypełnić jeśli chcę fajnie żyć, można oczywiście jechać na nieregularnym kole – ale co to za życie?!



Jak się przyjrzę temu wykazowi powyżej to widzę, że bardzo duża część to

  • emocje, które ja odczuwam jako przykre, które sobie funduję – nie szef, nie żona
  • potem brak pewnych umiejętności np. zła komunikacja z partnerem, wiąże się to z niskim poziomem inteligencji emocjonalnej. Da się ją na szczęści podnieść w przeciwieństwie do inteligencji racjonalne
  • następnie brak wiedzy o sobie i człowieku w ogóle
  • i wreszcie słaby duch, brak Pogody Ducha, o którą prosimy w modlitwie do siły wyższej.

Jak łatwo można zauważyć to jest proces dojrzewania tyle, że powtórnego, albo n-tego.

Często, tak jak u mnie proces ten została przyhamowany w młodości

poprzez wczesne rozpoczęcie picia, do tego nadmiernego.



Według mnie wbrew pozorom jak się chce trzy pierwsze elementy są stosunkowo łatwe do skorygowania – terapia uzależnień, treningi intra- i interpersonalne, literatura, AA, internet.

Dla niektórych czwarty składnik będzie prosty – wrócę do, zwrócę się do, zawierzę się Bogu i sprawa załatwiona.

Ja mam z tym trochę problem – jestem jeśli tak można określić poszukujący. Na pewno nie wierzę w Boga, który każdego z ok 7,7mld ludzi obserwuje karze i nagradza, bliżej mi do Boga Einsteina. 

Źródło - pixabay.com




Jednak jeśli trzeźwienie przebiega prawidłowo i ludzie wierzący i niewierzący będą miewać wątpliwości na temat sensu istnienia, moralności, piękna itp., słabo lub niemierzalnych wartości duchowych i znowu podobnie mają w tym momencie osoby uzależnione i nieuzależnione jak pisałem w poście Jeszcze o sensie.



I nad tym dalej będę zastanawiał się w następnych postach.


Łatanie dziury


Naturalnym jest że gdy dorastałem, a szczególnie w wieku dojrzewania intensywnie szukałem wraz z rówieśnikami odpowiedzi na pytania dotyczące istoty bytu mówiąc kwieciście sensu świata, istnienia Boga. Opowiadaliśmy sobie też o wspaniałych planach na przyszłość.

Czytaliśmy Faulknera, Steinbeck – próbowali czytać Prousta, Joyce`a. Ja osobiście lubiłem Balzaka, chociaż to inna bajka. Słuchali Queen, Pink Floyd, The Doors.




Tak nawiasem w terazmuzyka.pl czytamy

Piosenki Pink Floyd, Queen i The Doors mogą pomóc uratować życie

Pracownicy nowojorskiego szpitala prezbiteriańskiego stworzyli playlistę piosenek, przy których najlepiej wykonuje się resuscytację krążeniowo-oddechową.



Czyli jak wiadomo muzyka może wspomagać leczenie – trzeźwienie też. Jaka najbardziej Wam pomaga?


poniedziałek, 18 lutego 2019

Jeszcze o sensie


O tym już pisałem, ale pod wpływem przemyśleń i bywania tu i ówdzie zapragnąłem wrócić do tego tematu.

W poście Jądro wyróżniłem w procesie trzeźwienia z grubsza rzecz biorąc dwie składowe – ideologię i praktykę
i dalej pisałem
Za najważniejsze, za JĄDRO w drodze do trwałej abstynencji, a szerzej w dążeniu do trzeźwości uważam – ideologię. Jeśli wiem, jestem przeświadczony dokąd idę, jaki mam cel, praktyka, technika są mniej ważne, co nie znaczy, że niepotrzebne.