Opowiem teraz trochę o tym jak ja zapycham dziurę a ładniej – uzupełniam deficyty w moim JA, które powstały w okresie picia. Ale też przed nawrotem picia powstało trochę niedoborów, to między innymi było bardzo przyczyną nawrotu, ale bardzo pośrednią.
W zasadzie ten wątek powinien przynależeć do cyklu – DA SIE, ale jakoś te dociekania do szukania sensu w cyklu – PO CO. Zapewne pewne myśli się powtórzą, ale ciągle dostrzegam nowe elementy układanki.
Jak wypominałem w poście Zaczynamy odpowiadać – trzeba mieć przede wszystkim pieniądze. Zarobić, ale niekoniecznie – np. bogata żona lub tatuś, emerytura najlepiej mundurowa. Mieć gdzie mieszkać, co jeść, trochę relaksu, odpoczynku – to zresztą wszystko pieniądze., słowem podstawa. To na razie odpukać w większości dobyłem, pewne minimum. Sądzę jednak, że wbrew pozorom później większym problemem może stać się próba odpowiedzi na pytania o charakterze trochę, a nawet bardziej filozoficznym –
Osoby głęboko wierzące mają łatwiej, choć też zapewne miewają wątpliwości.
Inni mówią – żyję i nie piję dla żony, dzieci, rodziców. Niektórzy terapeuci mówią – robisz to dla siebie. A guzik prawda
Golę się przede wszystkim dla siebie, ale też dla żony, córki, sąsiadów, przechodniów.
Takie pytania są szczególnie kiedy –
- dużo lat straconych, a wiek dojrzały
po przerwaniu długiej abstynencji
albo po bardzo dużych stratach – rodzina, więzienie, zdrowie, środki do przeżycia np hazard
Wtedy –
Takie pytania pojawiają się również często u osób nieuzależnionych, starszych, na emeryturze, co nie znaczy, że nie stawia sobie ich młodzież. Proponowałem w poprzednim poście przeczytanie artykułu na ten temat. Jak nie spróbujemy odpowiedzieć to wiadomo – depresja i inne nieprzyjemności.
 |
| żródło - pixbay |
Może łatwiej odpowiedzi szukać młodszym, oni mogą mieć problemy – typu jak wytrzymać bez picia do końca życia – jak tu żyć, jak żyć...
Powtarzam po raz kolejny – bez tych poszukiwań nie ma większych szans,
i dlatego warto szukać, dlatego też zajmuję się w osobnym wątku sferą duchową. Łączy się ona wg mnie z emocjami, choć to nie to samo, jak też z tzw inteligencją emocjonalną, o niej kiedy indziej. Oczywiście sztucznym jest podział na ciało, emocje, rozum i ducha.
Jak ciało głodne to emocje przyćmiewają rozum i na duchowe przeżycia małe, patrz → HALT. Jak się zakocham to nie mam apetytu, albo za duży, jak jestem mocny duchem to łatwiej mi z emocjami, niektórzy mędrcy duchowi mogą podobno długo nie jeść , podobno Ojciec Kolbe pomimo długiego cierpienia przed śmiercią głodową, wspierał towarzyszy niedoli, z piwnicy słychać było odgłosy pieśni religijnych. Dzisiaj oglądałem wywiad z ks. prof. Hellerem. Było pytanie skąd u niego taki spokój, opanowanie, dla mnie jasne – silny duchem.
W zdrowym ciele zdrowy duch!
Niby to wszystko wiem, a zdarza mi się zapominać i nie stosować – ale się staram.
W ogóle większość ludzi zastanawia się nad takimi zagadnieniami i nie zależy to od wykształcenia, pozycji społecznej, wieku /chociaż chyba mężczyźni częściej filozofują/.
Może tzw. inteligenci inaczej wyrażają owoce swoich przemyśleń, ale niekoniecznie mądrzej
O swoich pomysłach następnym razem.