Czasem
nie widzę sensu tego pisania, tyle już napisano o chorobie
alkoholowej.
Jednak
mój znajomy terapeuta pisze do mnie – Każdą refleksję nad
drogami do trzeźwości uważam za ważną dla Pana zdrowia. Może
Pan jakoś zatrzyma tę autodestrukcję z ostatnich lat. Nigdy nie
jest za późno na życie z sensem i w trzeźwości. Trzeźwienie
zawsze dla alkoholików było walką o godność, a dla Pana
powiedziałbym, że nawet bardziej. Pana doświadczenie
może komuś uratować życie.
I
jeszcze – I dobrze, grunt to twórczo wykorzystać
cierpienie.
To też trochę logoterapia.
To też trochę logoterapia.
A
moja od dawna znajoma Panie Doktor Psychiatra twierdzi, ze powinienem
opisać całe swoje życie. Może nie jest ono jakieś wyjątkowe,
ale na pewno urozmaicone. Można za pomocą tego opisu zrozumieć jak
doszło do uzależnienia od alkoholu.
No
to chyba jednak warto.
W
poście – Próba analizy powrotów próbowałem
zanalizować jak to się dzieje, że pomimo pomimo doświadczenia,
wiedzy, umiejętności i jak niektórzy twierdzą inteligencji od
paru lat wracam ciągle do picia. Spróbuję ostatnie lata opisać w
wątku
– Analiza kryzysu,
który kiedyś zacząłem.
Teraz
patrzę, że w tej ostatniej analizie brakuje podkreślenia
podstawowego elementu – po prostu od czasu kiedy zacząłem brać
kropelki na alkoholu, o czym wspominałem na stronie – Tadeusz– pomagacz z zamiłowania.
Przede wszystkim przestałem
uznawać fakt, że jestem bezsilny wobec alkoholu. Moja P. Dr też to podkreśla.
W
ciągu ostatniego okresu wielokrotnie zdarzało mi się wypić bez
większych konsekwencji. To znaczy były – lekkie zatrucie,
zgubiłem słuchawki, przepuściłem pieniądze, ale nie straciłem
pracy i stancji. Ubzdurałem sobie, że mogę pić w sposób prawie
kontrolowany, co oczywiście było bzdurą. System Iluzji i
Zaprzeczeń działał z całą mocą i pomimo uczoności
kontynuowałem eksperymenty z uporem maniaka. Zawsze kończyły
się one dużym ciągiem po jakimś czasie, a wtedy już nie
wiedziałem co robię, działał system Rozdwojonego Ja. W
ciągu byłem całkiem innym człowiekiem – nie bardzo wiedziałem
co robię, robiłem głupoty. Trwało to w sumie parę lat a ja
ciągle powtarzałem ten schemat. Pisałem w którymś z postów o
programach w których uczą alkoholików pić kontrolowanie, ale
pisałem też, że w to nie wierzę. Nadmiernie pijący nie muszą
być osobami uzależnionymi, ale to zupełnie inna sprawa.
Rozmawiałem
wczoraj telefonicznie z moją Panią Doktor. Też wyraźnie
podkreśla, że jedyna droga do zdrowia psychicznego i fizycznego to
bezwarunkowa abstynencja, a ja ciągle swoje. Wiele ludzi mi
pomagało, a niszczę siebie i szkodzę otoczeniu. To wszystko prawda
niestety, ciężko mi z tym żyć. Rozmyślam o przeszłości dobrej
i złej, nie powinienem teraz trzeba iść do przodu. P. Dr mówi, że
takie myśli szkodliwe i prowadzą do picia. A to jak niektórzy
mówią samo się myśli i trudno jest mi się takich myśli pozbyć.
Mówi jeszcze, że trzeba się cieszyć, że przeżyłem, całkiem
nie zwariowałem, ale trudno mi jest w tej chwili się cieszyć tym
bardziej, że źle się czuję i pobyt w szpitalu mi szkodzi. Mało
mogę tu zdziałać i nie chce mi się działać, takie pisanie
przeważnie mi pomagało, więc próbuję.
Dzisiaj
na Facebooku nalazłem cytat z Olgi Tokarczuk, naszej Noblistki –
Bóg stworzył człowieka z oczami z przodu, a nie z tyłu głowy, co
znaczy, że człowiek ma się zajmować tym co będzie, a nie tym co
było.
Nie
mogę tego wszystkiego tez zrozumieć, że zaczynałem picie pomimo
tego, że miałem ostatnio stosunkowo nieźle, a i ma wieloletnie
doświadczenie fajnego trzeźwego życia. Kiedy dopadały mnie silne napady depresji, tak że byłem do niczego leczyłem je alkoholem, co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
Bezsilni
jesteśmy wobec zawodowego boksera, byka, czy niektórych chorób,
tak tu jesteśmy bezsilni wobec niektórych substancji lub zachowań.
Bezsilność
oczywiście nie oznacza, że nie można nic zrobić, nie oznacza
bezradności wobec problemu. To niby proste – wystarczy nie pić
alkoholu, nie brać narkotyków, nie uprawiać hazardu. Są
odpowiednie programy na wyjście, placówki i ruchy samopomocowe np.
Anonimowi Alkoholicy.
No
to na koniec tego postu jeszcze raz powtórzę -
Dla
człowieka uzależnionego nie ma powrotu do kontrolowanego picia,
brania czy grania.
Chcesz
to wierz –
nie to nie wierz. Ja mam przekonanie, że w końcu
uwierzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz