czwartek, 12 grudnia 2019

Niepewna przyszłość – dziennik 12.12.2019.


Byłem w poniedziałek na przepustce, jakoś się wyrobiłem jakoś się wyrobiłem, a miałem parę sprawa do załatwienia dla siebie i kolegi. Jak się szykowałem na przepustkę wyciągnąłem na chwilę fajną kurtkę granatową jesienną odszedłem na chwilę i już nie ma. Później zostawiłem stary power bank ze starą ładowarką i nie ma. Kupiłem nową ładowarkę i przewód bo to nie wina gniazda, że źle się ładował, teraz ładuje się szybko, łatwiej upilnować. Trzeba cały czas wszystkiego pilnować, to też stres. Teraz ładuje dobrze i szybko. Miałem fajnego kolegę, też uzależnionego od alkoholu, który przypilnował, ale poszedł do domu.




Żona mówi – sam tego chciałeś. I tak i nie

Czuję się coraz gorzej mam jakąś infekcję, ale nie uwierzą i nie wyleczą. U mnie takie infekcje z małymi stanami podgorączkowymi trwają długo i są trudno wyleczalne.
Ja tu zwariuję czuję się coraz gorzej może szajba się pogłębia, nie mogę rano wstać, leżę do obiadu. Nie mam kompletnie apetytu, jestem słaby, stawy rypią, nie mam napędu do działania. Mówiłem Pani. Dr mówi, że się pieszczę. A jeszcze mam uszkodzoną jamę ustną przez kawę i papierosy.

Wygląda na to, że się użalam. Moja znajoma Pani Dr Psychiatra mówi żeby iść do przodu ponieważ użalanie prowadzi do picia. Pisałem o tym w poprzednim poście. Ale jest mi trudno myśleć pozytywnie. Jak pomyślę o schronisku to tracę chęć do życia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz