W
swoich planach nie wspomniałem jeszcze o o części, którą
wyróżniam w w swoim modelu trzeźwienia.
Przekonania.
Tu
nie będę dzielił na szpital i potem,
ponieważ w zasadzie dotyczy to całego ciągu zdarzeń, podobnie jak
i w pozostałych dalszych, pozostałych punktach.
Mam
doświadczenie wieloletnie ok. 27-letnie i wiem dobrze, mam
silne przekonanie poparte
tym doświadczeniem,
że nie
tylko da się ale
można wspaniale żyć bez picia alkoholu,
nawet gdyby wynaleźli lek na przywrócenie kontroli nad piciem, nie
potrzebowałbym go. Nie rozumiem do końca jak mogło mnie tak
przyćmić. Tu jest doskonały przykład działania Systemu Iluzji i
Zaprzeczeń, który nawiasem mówiąc pojawia się i w innych
sytuacjach życiowych i bywa pożyteczny np. przy chorobie
nowotworowej może trochę. Przy utracie kogoś bliskiego występuje
w pierwszej fazie żalu, nie wiem czy to dobrze, czy źle.
Jak
wspominałem zaczęło się od nadmiernego brania leku na bazie
alkoholu. Ostatnio trochę inaczej. Pomimo wiedzy i doświadczeń
innych osób zacząłem pić w sposób niby kontrolowany i nie
wpadałem w ciągi dłuższe, nie było poważniejszych konsekwencji.
A potem wiadomo. Jak mawia moja P. Dr to tak jak lont co jest
przyczepiony do bomby. Zapala się , gaśnie, zapala się gaśnie
itd. aż płomień dochodzi do bomby.
Tu
wystarczy przywołać dobry okres z pamięci. Jest tylko skutek
uboczny tego wypominania – żal po stracie, myśli o charakterze
depresyjnym, czasami jakieś głupie żale do losu.
Podobnie
się dzieje jak wspominam swoje głupoty w ostatnich około trzech
latach, a szczególnie te niedawne przed przyjściem do szpitala.
Miałem pracę, mieszkanie pieniądze takie sobie, ale pieniądze.
Na
rozum wiem, że takie negatywne, a czasem i pozytywne nic nie dają,
tak twierdzi Frankl i wielu innych, ale czasami uczucia nie pozwalają
na zdrowe myślenie. Trzeba żyć do przodu. Może Los zgotował mi
jakąś miła niespodziankę i trochę ja mogę mu w tym pomóc.
Z
Żoną i kolegą mieliśmy taka teorię – wszystko
jest PO COŚ.
![]() |
| Źródło - Pixabay. |
Podobnie
chcę pracować nad zmianą pozostałych przekonań –
-
znaleźć fajne mieszkanie;
-
że da się znaleźć pracę, którą lubię;
-
odbudować lub stworzyć związek nowy;
- spłacić lub umorzyć długi;
-
ogólnie - że się da.
Jest
to w pewnym sensie czasami oszukiwanie, ale pozytywne. Inspirację
czerpię m. in. z eventów TEDxo charakterze motywacyjnym
zamieszonych na YouTube.
Odrzucenie
przez rodzinę.
Tu
na razie nic się za bardzo nie da zrobić. Z Córką nie mam
kontaktu już chyba trzy lata. Z Żoną ma kontakty tylko służbowe
pomaga mi załatwiać drobne sprawy. Nie życzy sobie za bardzo SMS,
które czasami wysyłam, zmieniła adres poczty e-mail żebym nie
przesyłał maili.
Chyba
dużo później.
mam
nadzieję da się wrócić do kontaktów. Myślę, że jedyny sposób
to zmiana swojego trybu życia, powrót do normalności.
Duże
długi.
Na
razie mogę mało –
- Mogę tylko odpisywać na maile od wierzycieli;
- Napisać jeszcze raz prośbę o umorzenie podatku powstałego w wyniku nieprzeznaczenia całych pieniędzy ze sprzedaży domu na cele mieszkaniowe;
- Upadłości konsumenckiej nie mogę na razie z pewnych względów ogłosić.
Wracając
do trójkąta Maslowa –
Potrzeby
przynależności i miłości
–
Czuję
się samotny. Utrzymuję kontakt tylko z jednym przyjacielem, też
uzależnionym do alkoholu, niepijącym od wielu lat, który był
jakby moim uczniem, przerósł nauczyciela.
Za
miłością tęsknię. Kocham dalej, może to chore, była żonę,
pomimo że jesteśmy po rozwodzie przez moje głupoty, ale co z tego.
Potrzeby
uznania –
w
mojej obecnej sytuacji trudno jest się doszukać.
W następnym poście napiszę - jak ktoś chce to wierzy - jak nie to nie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz