Byłem
w poniedziałek na przepustce, jakoś się wyrobiłem jakoś się
wyrobiłem, a miałem parę sprawa do załatwienia dla siebie i
kolegi. Jak się szykowałem na przepustkę wyciągnąłem na chwilę
fajną kurtkę granatową jesienną odszedłem na chwilę i już nie
ma. Później zostawiłem stary power bank ze starą ładowarką i
nie ma. Kupiłem nową ładowarkę i przewód bo to nie wina gniazda,
że źle się ładował, teraz ładuje się szybko, łatwiej
upilnować. Trzeba cały czas wszystkiego pilnować, to też stres.
Teraz ładuje dobrze i szybko. Miałem fajnego kolegę, też
uzależnionego od alkoholu, który przypilnował, ale poszedł do
domu.
Żona
mówi – sam tego chciałeś. I tak i nie
Czuję
się coraz gorzej mam jakąś infekcję, ale nie uwierzą i nie
wyleczą. U mnie takie infekcje z małymi stanami podgorączkowymi
trwają długo i są trudno wyleczalne.
Ja
tu zwariuję czuję się coraz gorzej może szajba się pogłębia,
nie mogę rano wstać, leżę do obiadu. Nie mam kompletnie apetytu,
jestem słaby, stawy rypią, nie mam napędu do działania. Mówiłem
Pani. Dr mówi, że się pieszczę. A jeszcze mam uszkodzoną jamę
ustną przez kawę i papierosy.
Wygląda
na to, że się użalam. Moja znajoma Pani Dr Psychiatra mówi żeby
iść do przodu ponieważ użalanie prowadzi do picia. Pisałem o tym
w poprzednim poście. Ale jest mi trudno myśleć pozytywnie. Jak
pomyślę o schronisku to tracę chęć do życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz