Znowu
będę się trochę użalać, ale to czasami silniejsze ode mnie. Ten
brak ruchów, zajęcia mnie dobija. Tylko to pisanie na dzień
dzisiejszy trzyma mnie przy życiu. Opiszę niebawem moje życie do
czego namawiała mnie moja Pani Dr psychiatra.
Wysłałem
trochę dzisiaj parę odpowiedzi na oferty pracy, ale co z tego.
Muszę naprzód wyjść ze szpitala, a skąd wziąć pieniądze na
życie – w jednym schronisku dają tylko zupę, a w drugim podobno
bardzo ciasno, trzeba by pojechać sprawdzić. A potem nie mam nawet
w co się ubrać, żeby pójść na rozmowę.
W
ogóle to denerwuje nie to szukanie pracy, wiele razy to robiłem w
życiu, tez aktywnie, zamieszczałem swoje ogłoszenia. Ale
najczęściej znajdowałem pracę przez przypadek, oczywiście ze
swoim udziale.
Często
polemizuję z moim znajomym Terapeutą. On twierdzi, że abstynencja
to podstawa. Ja się z nim zgadzam, ale bez pieniędzy i mieszkania
nic się nie da zrobić.
Miałem
co prawda dzisiaj w południe 37,5 stopnia i straszne łamanie w
kościach, czyli infekcja jest, ale depresyjne objawy też, jakiś
niepokój mam – trudno o spokój w mojej sytuacji, a infekcje
pogarszają sprawę. Myślę, że minęły by one szybko jakbym
miałem gdzie mieszkać, nie w schronisku i pracę. Już tak kiedyś
miałem. Męczyłem się trzy miesiące z depresją po
niespodziewanej utracie pracy. Psychiatra, leki, psychoterapia i nic.
Jak znalazłem wyjście, zatrudnienie wszystko przeszło za trzy dni.
Teraz
wieczorem temperatura 36,6 – nie wiem już co się dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz