środa, 4 grudnia 2019

Od początku - przekonania itd.


W swoich planach nie wspomniałem jeszcze o o części, którą wyróżniam w w swoim modelu trzeźwienia.
    Przekonania.
Tu nie będę dzielił na szpital i potem, ponieważ w zasadzie dotyczy to całego ciągu zdarzeń, podobnie jak i w pozostałych dalszych, pozostałych punktach.

 

Mam doświadczenie wieloletnie ok. 27-letnie i wiem dobrze, mam silne przekonanie poparte tym doświadczeniem, że nie tylko da się ale można wspaniale żyć bez picia alkoholu, nawet gdyby wynaleźli lek na przywrócenie kontroli nad piciem, nie potrzebowałbym go. Nie rozumiem do końca jak mogło mnie tak przyćmić. Tu jest doskonały przykład działania Systemu Iluzji i Zaprzeczeń, który nawiasem mówiąc pojawia się i w innych sytuacjach życiowych i bywa pożyteczny np. przy chorobie nowotworowej może trochę. Przy utracie kogoś bliskiego występuje w pierwszej fazie żalu, nie wiem czy to dobrze, czy źle.
Jak wspominałem zaczęło się od nadmiernego brania leku na bazie alkoholu. Ostatnio trochę inaczej. Pomimo wiedzy i doświadczeń innych osób zacząłem pić w sposób niby kontrolowany i nie wpadałem w ciągi dłuższe, nie było poważniejszych konsekwencji. A potem wiadomo. Jak mawia moja P. Dr to tak jak lont co jest przyczepiony do bomby. Zapala się , gaśnie, zapala się gaśnie itd. aż płomień dochodzi do bomby.
Tu wystarczy przywołać dobry okres z pamięci. Jest tylko skutek uboczny tego wypominania – żal po stracie, myśli o charakterze depresyjnym, czasami jakieś głupie żale do losu.
Podobnie się dzieje jak wspominam swoje głupoty w ostatnich około trzech latach, a szczególnie te niedawne przed przyjściem do szpitala. Miałem pracę, mieszkanie pieniądze takie sobie, ale pieniądze.
Na rozum wiem, że takie negatywne, a czasem i pozytywne nic nie dają, tak twierdzi Frankl i wielu innych, ale czasami uczucia nie pozwalają na zdrowe myślenie. Trzeba żyć do przodu. Może Los zgotował mi jakąś miła niespodziankę i trochę ja mogę mu w tym pomóc.
Z Żoną i kolegą mieliśmy taka teorię – wszystko jest PO COŚ.

Źródło - Pixabay.


Podobnie chcę pracować nad zmianą pozostałych przekonań –
- znaleźć fajne mieszkanie;
- że da się znaleźć pracę, którą lubię;
- odbudować lub stworzyć związek nowy;
  • spłacić lub umorzyć długi;
- ogólnie - że się da.

Jest to w pewnym sensie czasami oszukiwanie, ale pozytywne. Inspirację czerpię m. in. z eventów TEDxo charakterze motywacyjnym zamieszonych na YouTube.

Odrzucenie przez rodzinę.
Tu na razie nic się za bardzo nie da zrobić. Z Córką nie mam kontaktu już chyba trzy lata. Z Żoną ma kontakty tylko służbowe pomaga mi załatwiać drobne sprawy. Nie życzy sobie za bardzo SMS, które czasami wysyłam, zmieniła adres poczty e-mail żebym nie przesyłał maili.

Chyba dużo później.
mam nadzieję da się wrócić do kontaktów. Myślę, że jedyny sposób to zmiana swojego trybu życia, powrót do normalności.

Duże długi.
Na razie mogę mało –
  • Mogę tylko odpisywać na maile od wierzycieli;
  • Napisać jeszcze raz prośbę o umorzenie podatku powstałego w wyniku nieprzeznaczenia całych pieniędzy ze sprzedaży domu na cele mieszkaniowe;
  • Upadłości konsumenckiej nie mogę na razie z pewnych względów ogłosić.

Wracając do trójkąta Maslowa –
Potrzeby przynależności i miłości –
Czuję się samotny. Utrzymuję kontakt tylko z jednym przyjacielem, też uzależnionym do alkoholu, niepijącym od wielu lat, który był jakby moim uczniem, przerósł nauczyciela.
Za miłością tęsknię. Kocham dalej, może to chore, była żonę, pomimo że jesteśmy po rozwodzie przez moje głupoty, ale co z tego.
Potrzeby uznania –
w mojej obecnej sytuacji trudno jest się doszukać.

W następnym poście napiszę - jak ktoś chce to wierzy - jak nie to nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz